Naciśnij Enter, aby wyszukać

LINUX WINDOWS

Jak przyciąć ogromny plik wideo w kilka sekund bez utraty jakości

LosslessCut
REKLAMA

Zostawiłem włączony rejestrator ekranu na kilka godzin i skończyło się plikiem na kilkanaście gigabajtów, z którego realnie potrzebowałem może pół godziny materiału. Pierwszy odruch to wrzucić całość do edytora, zaznaczyć fragment i wyeksportować. Problem w tym, że klasyczny edytor przy eksporcie przelicza każdą klatkę od nowa, więc na dłuższym nagraniu potrafi mielić nawet i godzinę. Da się to zrobić w kilkadziesiąt sekund i bez utraty jakości, tylko trzeba podejść do sprawy inaczej.

Dlaczego zwykły edytor każe czekać

Kiedy wczytujesz plik do programu w stylu Premiere czy CapCut i klikasz eksport, program dekoduje obraz, składa go ponownie i zapisuje jako nowy materiał. To się nazywa rekodowanie i przy kilkugodzinnym nagraniu jest zdecydowanie najbardziej czasochłonną częścią całej operacji. Do tego każde ponowne kodowanie oznacza drobną stratę jakości, nawet jeśli oko jej nie wychwytuje. Do samego przycięcia, gdzie chcesz jedynie wyrzucić nadmiar, ten cały proces jest zupełnie zbędny.

Na czym polega kopiowanie strumienia

Zamiast przeliczać klatki, można skopiować gotowy strumień obrazu i dźwięku prosto do nowego pliku. Materiał nie jest ruszany w środku, zmienia się tylko to, gdzie się zaczyna i gdzie kończy. Dzięki temu operacja idzie z prędkością zapisu na dysk, a nie z prędkością przeliczania wideo. Jakość zostaje dokładnie taka sama, bo do pliku trafiają te same dane, tylko w węższym zakresie czasu.

LosslessCut, czyli cięcie w kilka sekund

Najprostsza droga dla przeciętnego użytkownika to LosslessCut, darmowe narzędzie open source dostępne na Windows, macOS i Linux. Najnowszą wersję pobierasz ze strony projektu na losslesscut.net, rozpakowujesz archiwum i uruchamiasz plik programu, bo klasyczna instalacja nie jest potrzebna. Nagranie wciągasz do okna metodą przeciągnij i upuść. Otwiera się od razu, nawet przy pliku na kilkanaście gigabajtów, bo program nie musi go najpierw przetwarzać. Następnie ustawiasz początek i koniec fragmentu, który chcesz zachować, pilnujesz żeby format wyjściowy pozostał taki sam jak źródło i klikasz eksport. Nowy plik pojawia się obok oryginału, a ten zostaje nietknięty, więc zawsze możesz wrócić do pełnej wersji.

Haczyk z klatkami kluczowymi

Jest jeden szczegół, o którym warto wiedzieć wcześniej. Cięcie bez rekodowania trzyma się tak zwanych klatek kluczowych. Początek zachowanego fragmentu może więc przeskoczyć o ułamek sekundy do kilku sekund względem miejsca, w którym ustawiłeś suwak. Przy nagraniach ekranu, gameplayu czy webinarach nie ma to praktycznie żadnego znaczenia. Jeśli jednak zależy Ci na cięciu co do konkretnej klatki, LosslessCut ma tryb smart cut. Dokodowuje on tylko krótką końcówkę do najbliższej klatki kluczowej, a całą resztę nadal kopiuje. Płacisz wtedy sekundami zamiast godziną i dostajesz dokładniejszy początek.

Jedna komenda w terminalu

Pod spodem LosslessCut korzysta z ffmpeg, więc na Linuksie równie dobrze można pominąć okienka i zrobić to samo jedną komendą. Sam na co dzień siedzę na dystrybucji opartej na Archu. Przy szybkim cięciu często sięgam po terminal, bo idzie to natychmiast:

ffmpeg -ss 00:05:00 -i nagranie.mp4 -t 00:30:00 -c copy fragment.mp4

Wartość przy `-ss` to moment startu, `-t` to długość zachowanego fragmentu, a `-c copy` oznacza kopiowanie strumienia bez rekodowania. Ta sama komenda działa też na Windowsie i macOS, o ile masz zainstalowany ffmpeg. Warto zostawić rozszerzenie pliku wyjściowego takie samo jak wejściowego, bo wtedy kontener i kodeki się zgadzają, a cięcie pozostaje bezstratne.

Kiedy ta metoda ma sens

Kopiowanie strumienia sprawdza się wszędzie tam, gdzie chodzi o samo przycięcie dużego materiału: długie nagrania ekranu, kilkugodzinny gameplay do pocięcia na klipy, zapisy webinarów i spotkań albo archiwum, które ma zająć mniej miejsca bez ruszania jakości. Jeśli natomiast planujesz przejścia, napisy, korekcję kolorów albo cięcie co do jednej klatki, wtedy pełny edytor dalej jest właściwym narzędziem. Do zwykłego skrócenia pliku nic jednak nie dorówna tej metodzie pod względem czasu.

Przyciąć wielkie wideo można więc w kilka chwil, o ile zrezygnujesz z niepotrzebnego rekodowania. LosslessCut załatwia sprawę kilkoma kliknięciami, ffmpeg jedną komendą, a efekt w obu przypadkach jest ten sam: krótszy plik, pełna jakość i oryginał bezpiecznie na dysku.

📸 Miniaturka i zdjęcie główne tego artykułu zostały wykonane przez autora.

UDOSTĘPNIJ
Reklama
REKLAMA
ciasteczka
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.