Abonament na Adobe, licencja na Microsoft Office, do tego AutoCAD albo pakiet do montażu wideo. Jak się to wszystko zsumuje, rocznie robi się z tego spora kwota. Tymczasem na Linuksie da się złożyć kompletny warsztat do grafiki, wideo, dźwięku i pracy biurowej. I to bez wydawania ani złotówki. Nie chodzi przy tym o okrojone namiastki. To dojrzałe programy, z których na co dzień korzystają zawodowcy.
Zebrałem dziesięć aplikacji, które sprawdzam w praktyce. Każda realnie zdejmuje z głowy potrzebę płacenia za drogi odpowiednik. Przy każdej dopisałem, co konkretnie zrobi przeciętny użytkownik, żeby ją uruchomić. Instalacja w większości sprowadza się do wpisania nazwy w menedżerze oprogramowania. Na Ubuntu czy Fedorze to Centrum Oprogramowania, a w KDE służy do tego Discover. Można też pobrać program z Flathuba. Na moim głównym systemie CachyOS prawie wszystko siedzi w oficjalnych repozytoriach Dochodzi więc do tego jedno polecenie w terminalu.
GIMP: darmowy następca Photoshopa
GIMP to pierwsze, co warto zainstalować zamiast Photoshopa. Obsługuje warstwy, maski, ścieżki i pliki PSD. Poradzi sobie z praktycznie każdym formatem graficznym, jaki się przyda. Wersja 3.2 mocno podciągnęła obsługę dużych plików. Przyniosła też bardziej przewidywalną pracę na warstwach. Dzięki temu przesiadka z Adobe jest łagodniejsza niż jeszcze przy „dwójce”.
Po instalacji otwierasz zdjęcie przez menu Plik → Otwórz. Całą edycję prowadzisz na warstwach z panelu po prawej stronie. Jeśli przeszkadza Ci rozrzucenie okien, wejdź w Okna i włącz tryb jednego okna. Interfejs od razu zaczyna przypominać to, co znasz z konkurencji. Do retuszu i grafiki na potrzeby strony czy social mediów wystarcza w zupełności.
Krita: rysunek cyfrowy bez opłat licencyjnych
Kiedy w grę wchodzi malowanie cyfrowe, a nie obróbka fotek, sięgam po Kritę. To bezpośrednia alternatywa dla Corel Painter czy Clip Studio Paint. Program pisany jest od podstaw z myślą o rysownikach. Dostajesz setki gotowych pędzli, stabilizację linii i obsługę animacji poklatkowej. Do tego dochodzi pełne wsparcie dla tabletów graficznych.

Tablet w większości przypadków działa od razu po podłączeniu, bez grzebania w sterownikach. Zakładasz nowe płótno przez Plik → Nowy, wybierasz preset pędzla i zaczynasz rysować. Nacisk piórka jest rozpoznawany automatycznie. Od pierwszej kreski masz więc kontrolę nad grubością i kryciem.
Inkscape: grafika wektorowa zamiast Illustratora
Do logo, ikon i wizytówek świetnie nadaje się Inkscape. Sprawdzi się wszędzie tam, gdzie grafika ma się skalować bez utraty jakości. To bezpośrednia alternatywa dla Adobe Illustrator i CorelDRAW. Program pracuje natywnie na formacie SVG. Dzięki temu dobrze wpasowuje się też w grafikę pod stronę internetową.
Po uruchomieniu tworzysz nowy dokument. Kształty rysujesz narzędziem krzywych Béziera z lewego paska. Gotowe pliki eksportujesz do PNG albo zostawiasz jako SVG, jeśli mają trafić na witrynę. Co istotne, Inkscape otwiera pliki PDF i projekty wektorowe z innych programów. Nie zaczynasz więc od zera.
LibreOffice: kompletny pakiet biurowy za darmo
LibreOffice zastępuje cały Microsoft Office. Writer to odpowiednik Worda, Calc arkusza Excel, a Impress prezentacji PowerPoint. Pakiet otwiera i zapisuje pliki .docx, .xlsx oraz .pptx. Dzięki temu wymiana dokumentów ze znajomymi na Windowsie zwykle przebiega bez problemów.

Wysyłasz pliki osobom pracującym na pakiecie Microsoftu? Wejdź od razu w Narzędzia → Opcje → Ładowanie/Zapisywanie. Ustaw tam domyślny format zapisu na formaty Office. Dzięki temu nie musisz o tym pamiętać przy każdym zapisie. Odbiorca dostaje plik, który otworzy bez konwersji.
Darktable: obróbka RAW zamiast Lightrooma
Fotografowie płacący za Adobe Lightroom mają w Darktable pełnoprawną alternatywę. Program wywołuje zdjęcia z plików RAW i działa nieniszcząco. Oryginał zostaje nietknięty, a wszystkie zmiany zapisują się osobno. W każdej chwili można się więc z nich wycofać.
Zaraz po starcie w widoku Stół podświetlany wskazujesz folder ze zdjęciami. Darktable buduje z nich katalog z miniaturami. Konkretne ujęcie edytujesz po przejściu do zakładki Ciemnia. Z prawej strony masz tam moduły do ekspozycji, balansu bieli, kadrowania czy odszumiania. Gotowe zdjęcia eksportujesz do JPEG jednym przyciskiem na dole.
DaVinci Resolve: montaż i korekcja koloru z kina
DaVinci Resolve to profesjonalny kombajn do montażu wideo i korekcji barwnej. Darmowa wersja obsługuje edycję, kolor, efekty i dźwięk aż do rozdzielczości 4K. Nie ma przy tym znaku wodnego ani limitu czasu. Tym samym zastępuje płatnego Adobe Premiere Pro. W zakresie koloru bije zresztą na głowę większość konkurencji.
To zarazem najbardziej wymagający program z całego zestawienia. Potrzebuje przyzwoitej karty graficznej. Na Linuksie instaluje się go z oficjalnego instalatora Blackmagic albo z repozytorium AUR. Warto z góry wiedzieć o jednej pułapce. Darmowa wersja na Linuksie nie wczytuje plików .mp4 z kodekiem H.264. W praktyce materiał z telefonu czy kamerki trzeba wcześniej przekonwertować do obsługiwanego formatu. Właśnie dlatego dla prostszych zadań trzymam pod ręką kolejną pozycję z listy.
Kdenlive: prosty montaż wideo na co dzień
Kdenlive to lżejszy, w pełni otwarty edytor wideo. Dla większości ludzi będzie wygodniejszym wyborem niż rozbudowany Resolve. Wczytuje pliki .mp4 bez żadnych obejść. Nadaje się więc do szybkiego cięcia nagrań z telefonu, prostych filmów na YouTube czy materiałów instruktażowych.

Najprościej pobrać go z Flathuba. Po instalacji przeciągasz klipy na oś czasu na dole. Nożyczkami tniesz je w miejscach, które chcesz usunąć. Przejścia i napisy dokładasz z panelu efektów. Gotowy film renderujesz przez Projekt → Renderuj, wybierając gotowy profil, na przykład pod YouTube.
Blender: darmowy pakiet 3D wart tysiące złotych
Blender zastępuje kosztujące krocie programy w rodzaju Cinema 4D, Autodesk Maya czy 3ds Max. Ogarnia modelowanie 3D, rzeźbienie, animację, symulacje i renderowanie fotorealistycznych scen. Przy okazji ma w środku przyzwoity montaż wideo i śledzenie ruchu kamery.
Sam program jest ogromny, a nauka trochę trwa. Zaczynasz od domyślnej sceny z sześcianem. Modyfikujesz go klawiszami skrótów, na początek przesuwaniem, obrotem i skalowaniem. Zamiast rzucać się na głęboką wodę, przerób jeden podstawowy kurs „od kostki do gotowego modelu”. Dopiero potem sięgaj po własne projekty. Nakład czasu się zwraca, bo cały proces domkniesz w jednej aplikacji.
Może Cię zainteresować: Ollama i Gemma 2: Jak uruchomić AI na 8GB RAM?
Audacity: edycja i nagrywanie dźwięku bez abonamentu
Do nagrywania podcastów, obróbki lektora czy oczyszczania dźwięku sprawdza się Audacity. Jego komercyjne odpowiedniki wymagają wykupienia abonamentu. Tu nagrasz głos z mikrofonu, wytniesz ciszę i przejęzyczenia oraz wyrównasz głośność. Gotowy plik wyeksportujesz do MP3 lub WAV.
Zaraz po podłączeniu mikrofonu sprawdź na górnym pasku właściwe urządzenie wejściowe. Potem wciśnij czerwony przycisk nagrywania. Szum tła usuniesz przez Efekty → Redukcja szumu. Najpierw zaznaczasz fragment samej ciszy jako próbkę, potem stosujesz efekt na całości. Osoby wyczulone na prywatność mogą sięgnąć po Tenacity, czyli odgałęzienie Audacity bez elementów telemetrycznych.
FreeCAD: projektowanie CAD zamiast płatnych pakietów
Na koniec coś dla majsterkowiczów, konstruktorów i drukujących w 3D. FreeCAD to parametryczny program CAD zamiast płatnych programów AutoCAD i SolidWorks. Przełomowe wydanie 1.0 uporządkowało interfejs i wyeliminowało sporo dawnych bolączek. Narzędzie stało się przez to realnie użyteczne, a nie tylko „obiecujące”.
Praca zaczyna się od wyboru warsztatu roboczego z listy u góry. Do projektowania części wybierasz Part Design. Rysujesz szkic na płaszczyźnie, nadajesz mu wymiary, a potem wyciągasz go w bryłę. Model jest parametryczny, więc zmiana jednej liczby przelicza całą geometrię. To samo podejście, za które w komercyjnych pakietach płaci się słono.
Od czego zacząć
Nie ma sensu instalować wszystkiego naraz. Zacznij od programu, który zastępuje to, za co dziś realnie płacisz. Dla większości ludzi będzie to LibreOffice i GIMP. Resztę dokładasz w miarę potrzeb. Wszystko jest darmowe, więc testowanie nic nie kosztuje poza chwilą na poznanie menu. Po kilku wieczorach masz komplet narzędzi do pracy, grafiki i wideo za darmo. A pieniądze zostają w kieszeni.
📸 Miniaturka i zdjęcie główne tego artykułu zostały wykonane przez autora.

